POV Sienny
W domu panuje cisza.
Nie jest to ten kojący rodzaj spokoju. To cisza, która wyczekuje. Taka, która napiera na uszy, aż stajesz się nazbyt świadoma własnego oddechu, bicia serca, własnych myśli.
Leżę na łóżku, zwrócona lekko na bok, wpatrując się w próżnię. Łzy wyschły mi na policzkach, pozostawiając skórę ściągniętą i obolałą. Oczy mnie pieką, są ciężkie i opuchnięte. Każda cząstka mnie






