Perspektywa Sienny
Moje mieszkanie wydawało się szybkowarem po kontrolowanym chaosie w klinice. Tydzień. Cały tydzień odtwarzania w głowie tamtej przejażdżki; tego, jak dotyk Donato – nawet przez moją głupią sukienkę – wypalił się na mnie niczym znamię. Wzdrygnęłam się, próbując to z siebie otrząsnąć, ale wspomnienie przylgnęło do mnie jak ładunek elektrostatyczny.
Wpatrywałam się w zegarek, a każ






