Perspektywa Valeriona
„Kto mówi?”, zapytałem tylko dla pewności. Zaśmiał się kpiąco przed odpowiedzią. „Och, Valerionie. Twoje słowa ranią mnie do głębi”. Wyobraziłem go sobie z ręką na piersi i szerokim uśmiechem na twarzy. Potem zamilkł, więc ja też milczałem; trwał swoisty konkurs na to, kto kogo przetrzyma.
„Kto to?”, wyszeptał bezgłośnie Korvan. „Ten drań”, odpowiedziałem mu, widząc, jak oc






