POV Sylvie
Potem zapadła cisza. Nie żyli. Zostali zabici. Te słowa huczały mi w głowie raz po raz. Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Owszem, to przez nich spędziłam osiem lat życia w bólu i cierpieniu, ale nie życzyłam im śmierci. Wiadomość o ich zgonie nie przyniosła mi satysfakcji, której się spodziewałam.
– Kochanie, Sylvie, spójrz na mnie, proszę – powiedział Valerion, delikatnie mną potrzą






