Rozdział sto szósty
• VIVIENNE •
Gdy znów poczułam się bezpiecznie w naszym domu, mój umysł wciąż analizował wagę wyznań Felicity. Zagrożenie ze strony Malachiasza wisiało nad nami złowrogo, rzucając cień na spokój, o który tak zaciekle walczyliśmy. Zerknęłam na zegarek — zbliżała się osiemnasta, Sebastian zaraz powinien wrócić.
Z ciężkim westchnieniem opanowałam emocje, czekając na jego przyjście






