Rozdział sto ósmy
• VIVIENNE •
Obudził mnie delikatny dźwięk deszczu bębniącego o szybę; miękkie, szare światło sączyło się przez zasłony. Zapowiadał się zwyczajny dzień, ale pod powierzchnią tętnił niepokój. Sebastian już wstał, jego strona łóżka była zimna. Dochodzący z sąsiedniego pokoju jego niski głos świadczył o tym, że prowadzi wczesną rozmowę telefoniczną. Westchnęłam, odrzuciłam kołdrę i






