Rozdział sto dziewiąty
• SEBASTIAN •
Przemierzałem salon tam i z powrotem, zaciskając telefon w dłoni. Każdy sygnał oczekiwania wydawał się trwać wieczność. W końcu w słuchawce odezwał się głos Becketta. — Mamy ślad, ale nie jest jeszcze pewny.
— „Niepewny” to za mało — warknąłem, czując buzującą frustrację. — Potrzebuję konkretnych informacji. Życie Vivienne od tego zależy.
— Pracujemy nad tym —






