Rozdział trzydziesty dziewiąty
•SEBASTIAN•
Wylądowaliśmy w Los Angeles o czwartej rano następnego dnia. Lot trwał blisko dwadzieścia jeden godzin. Kiedy dotarliśmy na miejsce, Vivienne smacznie spała. Nie chciałem jej budzić, bo wyglądała, jakby sen sprawiał jej wielką przyjemność, więc zaniosłem ją na rękach do czarnego SUV-a, który czekał na nas przed lotniskiem.
Gdy doszedłem do samochodu, czek






