Rozdział czterdziesty trzeci
•VIVIENNE•
Do rezydencji rodziców Sebastiana dotarliśmy po czterdziestopięciominutowej jeździe. Sebastian wysiadł z samochodu i podszedł z mojej strony, by otworzyć mi drzwi. Chwyciłam go za rękę, wysiadając z pojazdu.
Rezydencja Thorne’ów była wspaniała. Uderzył mnie jej zapierający dech w piersiach przepych. Marmurowa fasada lśniła miękkim, nieziemskim światłem, a po






