Rozdział pięćdziesiąty piąty
•VIVIENNE•
— Mam dla ciebie niespodziankę — szepnęłam do Sebastiana, a on uniósł brew.
— O? Cóż to takiego? — mruknął, wpatrując się we mnie.
— Zobaczysz — odszepnęłam w odpowiedzi. — Zasługujesz na nagrodę za dobre uczynki, których dziś dokonałeś, nie uważasz? — zapytałam, wstając, a jego wzrok podążył za mną.
— Tak, uważam. Czy ta nagroda jest tym, o czym myślę? — za






