Rozdział osiemdziesiąty
•SEBASTIAN•
Wychodząc z sypialni, ściskałem w dłoni telefon Vivienne. Szedłem do mojego domowego gabinetu, a mięśnie miałem napięte jak postronki.
Wpadłem do biura, zatrzaskując za sobą drzwi. Dźwięk rozniósł się echem po pokoju, uwalniając gniew i napięcie, które we mnie narastały. Zacząłem krążyć w tę i z powrotem, a po głowie gonitwą pędziły mi myśli o tym, kto mógł wysł






