Rozdział osiemdziesiąty ósmy
•VIVIENNE•
Głowa mi pękała, gdy powoli odzyskiwałam przytomność. Zimna, wilgotna podłoga magazynu wbijała mi się w policzek; zamrugałam, próbując przepędzić mgłę z mojego umysłu. Ostatnim, co pamiętałam, był drwiący śmiech mężczyzny, który wciągnął nas w zasadzkę. Z trudem usiadłam, a moje widzenie wciąż było zamazane. Obok mnie zaczynał się poruszać Sebastian, a jego






