Rozdział dziewięćdziesiąty drugi
•VIVIENNE•
Gdy drzwi zamknęły się za nami, ciężar słów Malachiego zawisł w powietrzu niczym ciemna chmura. Sebastian i ja szliśmy sterylnymi korytarzami więzienia, a nasze kroki odbijały się echem w gęstej ciszy. Przyszliśmy po odpowiedzi i otrzymaliśmy je, ale wizyta ta otworzyła stare rany i zostawiła nowe blizny.
Kiedy w końcu wyszliśmy na zewnątrz, jasne światł






