— Nie sądzę, by kontrakt był potrzebny. Oboje znamy powód, dla którego wchodzimy w to małżeństwo, więc co jeszcze miałoby się znaleźć na papierze? — zapytał Seb, pociągając łyk wina z kieliszka.
— Chyba nie sądzisz, że zaufam twoim słowom? — uniosła brwi.
— A zaufasz kawałkowi papieru, o którym wiemy tylko my dwoje? — odparował.
— Cóż, tak — wzruszyła ramionami.
— Dobrze.
— Spotkajmy się jutro o t






