— Oszalałeś — syknęła Margot, wyrwała rękę z jego uścisku i wyminęła go gwałtownie.
Podeszła do swojego krzesła i usiadła, ignorując spojrzenie Vica.
— Owszem... ale tylko dla ciebie — wykrztusił w końcu.
— Vic, czy ty naprawdę jesteś niespełna rozumu? Nasz układ dobiegł końca. To się więcej nie powtórzy, nigdy!
— Kto tak twierdzi? — zapytał, podchodząc do niej i sadowiąc się na stole tuż przed je






