Wpatrywałem się w ekran, oglądając to po raz kolejny — moment, w którym ten lykański uzurpator położył zaborczo dłoń na zaokrąglonym brzuchu Emmy. Moje palce zacisnęły się na pilocie tak mocno, że plastik zatrzeszczał z protestem. Wielki kominek rzucał tańczące cienie na salon, zamieniając tę luksusową przestrzeń w coś bardziej pierwotnego, bardziej pasującego do wściekłości buzującej pod moją skó






