Nasza rozmowa trwała dalej, a każda wymiana zdań budowała delikatny most nad przepaścią różnic między nami – Likanem i wilkołakiem, królem i gammą, mężczyzną i kobietą o zupełnie innych doświadczeniach. Opowiadała mi o koszmarnych próbach kulinarnych swojego brata, a ja dzieliłem się anegdotami o ceremonialnych katastrofach. Opisywała północne biegi przez letnie lasy; ja wspominałem widok o świcie






