Obserwowałem, jak palce Emmy wodzą po krawędzi kieliszka z winem; każdy jej ruch był przemyślany, a zarazem pełen gracji. Ten prosty gest urzekł mnie z intensywnością, która byłaby wręcz niepokojąca, gdybym nie znał jej źródła – więzi przeznaczenia, wciąż tak nowej i świeżej między nami, wyolbrzymiającej w mojej świadomości każdy najdrobniejszy szczegół jej istnienia. Dwa wieki czekania, a teraz s






