Stałam przy barze, obserwując, jak Theo rozmawia ze swoim ministrem z autorytetem, który był stanowczy, a zarazem wyważony. Było w nim coś innego – coś, czego nie potrafiłam do końca nazwać, ale wyczuwałam to w subtelnym cieple rozlewającym się w mojej piersi za każdym razem, gdy nasze spojrzenia się krzyżowały. Moja wilczyca, Artemida, krążyła we mnie niespokojnie, nadając o swojej pewności z upo






