– Wow, panu nic nie umknie. – Twarz Finna poczerwieniała z zażenowania; zająknął się, nie mogąc znaleźć słów.
Sługusy stojący za nim życzyli sobie tylko, by ziemia się pod nimi rozstąpiła.
– Przejdźmy teraz do pana kontraktu – dyrektor Chambers zrobił pauzę, chwytając wzrok Finna, którego twarz zrobiła się blada jak papier, po czym kontynuował, niezmiennie lodowatym tonem.
– Pańska firma nie ukońc






