Omiotła wzrokiem zebrany tłum. "Szczerze mówiąc, jesteście o sobie stanowczo zbyt wysokiego mniemania. Zaproszono mnie tu jako weterynarza, żebym zajęła się psem, to wszystko".
Wśród gości natychmiast wybuchły szepty.
"Psem? Czy to może być ten, który uratował pana Hayesa?"
"Słyszałam, że pan Hayes ceni tego psa bardziej niż własną rodzinę – wszystko inne schodzi na dalszy plan".
"Dlaczego miałby






