Wkroczyli tu, jakby byli wielkimi szychami, ale teraz ich odprawiano, a dalsze kręcenie się w pobliżu wydawało się po prostu bezcelowe.
Niektórzy mamrotali coś pod nosem, inni kręcili głowami i wzdychali, ale wobec jasnego polecenia Karima nie mieli innego wyjścia, jak tylko odejść.
Westin zamarł, wyglądając na całkowicie zdruzgotanego.
Był wybitnym profesorem w Królewskim Kolegium Weterynaryjnym,






