Nagle przednie nogi alpaki ugięły się, a zwierzę upadło z pełnym bólu skomleniem, z pianą toczącą się z pyska.
– Ale obrzydlistwo. – Claire odskoczyła na bok. – Gdzie jest opiekun? Zabierzcie to. Nie chcę, żeby zepsuło kolejną sesję. Przynieście królika baranka. A gdzie wizażystka? Poprawcie mi makijaż.
Opiekun wyciągnął alpakę ze studia, wpół-uniesioną. Wkrótce potem przyniesiono nowe, małe zwier






