Obserwowałam, jak wyciąga każdą butelkę, a potem zaczyna je otwierać. Powąchał jedną i zmarszczył nos, po czym wylał jej zawartość do zlewu. – Hej, nie rób tego!
– Nie zaczynaj, Seraphino. Albo mi pomóż, albo się zamknij. – Chwyciłam butelkę z blatu obok mnie i otworzyłam ją. Szybko pociągnęłam z niej łyk, a Julian zgromił mnie wzrokiem. – Naprawdę, nie wypijesz ich wszystkich.
Podałam mu butelkę






