– Chodźmy. Skończyliśmy tu – powiedział Hayden, chwytając moją dłoń i pociągając mnie w górę z siedzenia.
– Okej… – mruknęłam cicho, podążając tuż za nim.
Przepraszając po drodze przez rząd siedzeń, w końcu udało nam się wyjść z teatru. Na korytarzu było więcej światła i teraz mogłam wyraźniej zobaczyć Haydena.
– Dlaczego zapłaciłeś za ten obraz aż tyle?! – krzyknęłam w panice.
– Trzysta milionów






