Odwrócił się i zaczął odchodzić, jakby z jego punktu widzenia nasza rozmowa dobiegła końca. Nic nie złościło mnie bardziej, niż gdy mnie ignorował. Mógł mi zrobić wszystko, i to byłoby lepsze, niż gdy traktował mnie w ten sposób.
„Hayden…” zawołałam za nim miękko.
Hayden nie odwrócił się, by na mnie spojrzeć, ale zatrzymał się w pół kroku. Zahałam się trochę, ale mimo wszystko postanowiłam powie






