– Ile razy od tamtej pory widziałeś się z psem? – dociekał Hayden.
– Niezliczoną ilość. Karmię Małego Haydena mnóstwem smakołyków, więc się we mnie zakochał... – oznajmił Harvey z nutą zbytniej dumy.
– Bardziej prawdopodobne, że zakochał się w smakołykach. Więc jakim cudem ten pies dostał się do tego pokoju? – ciągnął Hayden.
– Zawsze zostawiam mu otwarte drzwi, na wypadek gdyby się pojawił. Za






