Zgodnie z obietnicą Hayden wcześnie popołudniem skończył pracę i zawiózł mnie do szpitala, w odwiedziny do babci. Personel szpitala był na tyle uprzejmy, że codziennie informował mnie o jej stanie. Na szczęście był on stabilny. Biorąc to pod uwagę, nie można było powiedzieć, że jej stan się poprawił. W tym momencie doszłam do wniosku, że powinnam być wdzięczna za to, że po prostu się nie pogorszył






