Ta myśl wpadła mi do głowy i nie chciała z niej wyjść. To po prostu przypomniało mi rozmowę, którą odbyłyśmy, i to, jak jej twarz wydawała się pełna niepokoju. Niestety, wiedziałam, że to ja jestem przyczyną jej cierpienia. Chociaż powinna skupić się na powrocie do zdrowia, wciąż tak bardzo martwiła się o mnie.
– Zostawię to tak, jak jest. Prawdopodobnie najlepiej będzie pokazać jej uśmiech dokład






