– Oczywiście. Dlaczego nie? – powiedział Hayden z takim tonem, jakby to miało być zupełnie oczywiste, że powinnam dołączyć do spotkania.
– Mogę tu na ciebie zaczekać. Nie musisz się mną przejmować – powiedziałam, próbując się wymigać.
– Chodź – odparł stanowczo.
– Okej... – mruknęłam.
Kilka minut później znalazłam się obok Haydena w bardzo dużej sali konferencyjnej. Stół konferencyjny był długi, a






