Drzwi zamknęły się za nami stanowczo, a spotkanie oficjalnie dobiegło końca. Wypuściłam z siebie głośne westchnienie, które do tej pory tłumiłam. Dopiero w chwili, gdy wyszliśmy z pokoju, uświadomiłam sobie, jak bardzo byłam zdenerwowana i przerażona.
– Było aż tak źle? – zapytał Hayden z cichym śmiechem, klepiąc mnie po głowie.
– Chyba… tak… – wyszeptałam.
– Jeszcze nie widziałaś najgorszego… – p






