Perspektywa Theo
Wracając do salonu, zamieram i blednę na widok tego, co widzę. O Bogini, nie!
"Nie, nie, nie, nie, nie!"
krzyczę przerażony, po czym rzucam się do biegu.
Przeskakuję przez kanapę i ląduję na kolanach mojej matki, wyrywając jej ten cholerny album ze zdjęciami. Zatrzaśnięcie go kwituje śmiech wszystkich obecnych.
Warczę i posyłam matce gniewne spojrzenie, gdy ta wciąż się śmieje.
"M






