languageJęzyk

Rozdział 4

Autor: Genevieve Moreau27 kwi 2026

SLOANE

Z moimi palcami splecionymi z jego palcami, mężczyzna, który skręcił moje ciało w supeł, prowadzi mnie do samochodu zaparkowanego przy krawężniku.

– Byłem tu z przyjaciółmi. I chyba widziałem cię z jakąś dziewczyną, prawda? –

Kiwam głową, zastanawiając się, dlaczego wspomina o innych ludziach, skoro powinien właśnie pędzić na tylne siedzenie samochodu razem ze mną.

Kierowca, wysoki mężczyzna w okularach przeciwsłonecznych, trzyma otwarte drzwi i kłania się.

– Dobry wieczór panu. Dobry wieczór pani. –

Starszy mężczyzna daje mi znak, bym pierwsza wsiadła do samochodu, po czym odwraca się do kierowcy.

– Giles, musisz pójść i powiedzieć reszcie, że wychodzę. –

– Oczywiście, proszę pana. –

Wsiada do samochodu, po czym Giles zamyka drzwi i wraca do budynku.

Pochylam się i całuję go niespiesznie w usta. – Nie miałam pojęcia, że tu z kimś przyszedłeś. –

Delektuje się moimi wargami przez długą minutę, ujmując moją twarz w swoje duże dłonie. Kiedy się odsuwa, jego żywo niebieskie oczy lśnią z podniecenia.

– Zrobiłem to w zamian za przysługę. Początkowo nie chciałem tu przychodzić. Takie miejsca to nie moja bajka. –

– Więc co jest twoją bajką? Spędzanie czasu z pięknymi kobietami? –

Coś migocze w jego oczach. Ból? Lęk? Znika, zanim zdążę to rozszyfrować.

– Jesteś pierwszą kobietą, z którą jestem w ten sposób od śmierci mojej żony. –

Prostuję się, odsuwając od jego twardego jak skała ciała. – Naprawdę? Próbujesz mi się podlizać? –

Ujmuje moją twarz w dłonie, a potem gładzi moją linię szczęki zrogowaciałą dłonią. Jak ćma do ognia, odchylam się do tyłu, dopóki moje ciało stanowczo nie spotyka się z jego ciałem.

– Już się do ciebie podlizałem – mówi z drwiącym uśmiechem, powoli przesuwając wzrok na szczyt moich ud. – Jak mokra jesteś? –

– Sama do końca nie wiem. Dlaczego sam nie sprawdzisz? –

Rozchylam uda i unoszę się nieznacznie; wystarczająco, by mógł mi ściągnąć dżinsy, jeśli zechce. Zamiast zrobić to, czego od niego oczekuję, on podgryza mój płatek ucha, a potem ssie go prowokująco.

– A teraz chcę, żebyś wsunęła palec i zaczęła się dla mnie pieścić. – Zatyka mnie. To jest kurewsko seksowne, podniecające. Czuję, jak na jego słowa płonie mi twarz. Mówi to tak arogancko, a twardość jego głosu sprawia, że moje ciało napina się jeszcze bardziej.

– Śmiało. Chcę zobaczyć, jak głęboko potrafisz wejść. –

Kiwając głową, rozpinam dżinsy, po czym wsuwam palec. Jest ciasno. Wyginam biodra i zsuwam materiał aż do kolan. Ociekam wilgocią, bardziej, niż sądziłam. Mężczyzna przypatruje mi się uważnie. Czuję na sobie jego przenikliwe spojrzenie, nawet nie patrząc w jego kierunku.

Z głową przechyloną na bok i palcem pieszczącym moje wnętrze, czuję, jakbym zaraz miała spłonąć. I wiem, że ma to więcej wspólnego z mężczyzną obserwującym mnie z surowymi emocjami wirującymi w oczach, niż z moimi palcami bawiącymi się moją zwilżoną szczelinką.

Doznanie się nasila, a ja przygryzam dolną wargę, napierając palcami coraz szybciej i szybciej. A potem sięgam ręką do góry, pieszcząc swoją pierś, kreśląc kółka na stwardniałym guzku.

– Jak się czujesz? – pyta, a jego wzrok jest przykuty do dłoni między moimi udami.

– Nie... nie wiem. To zbyt wiele. –

Wsuwam się i wysuwam – szybciej – mocniej. On wciąż mnie obserwuje, a jego twarz oświetla żółte światło z latarni ulicznej.

– Powinnaś napisać do przyjaciółki, żeby powiedzieć jej, że wyjeżdżasz. –

Posyłam mu zdezorientowane spojrzenie. Ja jestem zajęta, a on chce, żebym pisała do Chlo?

– Po co? – udaje mi się wykrztusić przez zaciśnięte zęby, gdy przyjemność szybuje w górę.

– Musi wiedzieć, że jesteś bezpieczna. –

Kładzie swoją dłoń na mojej. Czy on chce, żebym przestała? Kurwa. Zemdleję, jeśli odważy się mnie teraz powstrzymać.

– Nie... teraz. –

Zsuwa dłoń pod gumkę mojej bielizny i delikatnie odsuwa moją rękę, zastępując ją w ciepłym, wilgotnym centrum. Wyginam biodra, nacierając na jego palec, jednocześnie kręcąc i szczypiąc własne sutki.

Gdy tylko dodaje drugi palec, zaciskam wokół nich uda, zamykając oczy i rozchylając wargi. Unoszę kolano i opieram je o jego kolano, rzucając się na siedzeniu samochodu i jęcząc jak duszone zwierzę. O rany! Jestem tak blisko orgazmu, ale on wciąż się wycofuje, kręcąc kciukiem po moich wargach sromowych. Nie mając takiego zamiaru, moją rzepką muskam jego erekcję. Nabieram powietrza i przesuwam nią raz jeszcze, tym razem szorstko masując go przez spodnie.

Słyszę, jak wciąga powietrze, po czym poprawia pozycję, odmawiając mi przyjemności dotykania go. Prycham, ale dźwięk ten zamienia się w skomlenie, ponieważ on właśnie w tym ułamku sekundy zakrzywia palec i szorstko przesuwa nim po moich wewnętrznych ściankach.

– Gdzie masz telefon? –

Szukam na oślep wolną ręką mojej torebki bez paska. On wciąż we mnie wchodzi i wychodzi, drażniąc moje zmysły szorstkimi pchnięciami. Kiedy moja dłoń znajduje skórzany materiał torebki, drżącymi palcami rozsuwam zamek i wyciągam urządzenie.

– Napisz do niej. Powiedz jej, że wychodzisz. –

Łykając powietrze, klikam w telefon i szybko przesuwam palcami po ekranie. Nie obchodzi mnie, czy moja wiadomość będzie miała sens. Chcę mieć to z głowy.

Moje mięśnie kurczą się w ekstazie, gdy dodaje kolejny palec. Drżę, szarpię się i skomlę, gdy orgazm tryska w moim centrum. O kurwa!

– Nie przestawaj! –

Naciskam wyślij, po czym pozwalam, by telefon wypadł mi z rąk. Moje ciało drży. Już się nie droczy, ale pieści mnie z intensywnością, która przyprawia mnie o dreszcze.

– Co jej napisałaś? –

Co u diabła? Nie pamiętam. Nie chcę pamiętać!

Wbijam paznokcie w jego dłoń, kołysząc się na niej, jakby moje nerwy stanęły w ogniu. Oczywiście, że tak! Kurwa!

Kiedy czuję, jak moje wnętrze się zaciska, odchylam głowę do tyłu i łączę nasze wargi. Fala rozkoszy wgryza się we mnie i zrzuca mnie w przepaść. Wydaję z siebie krzyk, nacierając na jego dłoń, podczas gdy orgazm ogarnia mnie raz za razem.

Sekundy po moim uwolnieniu wciąż czuję, jak moja łechtaczka drga pod jego palcami. Wtulam się w jego szyję i podgryzam ciepłą skórę.

– Wszystko w porządku? – pyta, po czym w końcu wysuwa dłoń i unosi ją, ociekającą moimi sokami, do swoich ust.

– Wspaniale – mówię cichym głosem. To było takie intensywne. Nigdy w życiu się tak nie czułam.

Gdy próbuję złapać oddech, drzwi samochodu się otwierają i na przednie siedzenie wskakuje kierowca.

– Trudno było mi ich odnaleźć, proszę pana. Przepraszam za opóźnienie. –

Nie przepraszaj. To były najlepsze chwile w moim życiu. Idealny prezent urodzinowy.

Odwracam się do starszego mężczyzny, który wydaje się pogrążony w myślach, i lekko muskam jego usta moimi.

– Dokąd jedziemy? –

Posyła mi czarujący uśmiech, a jego oczy mrużą się w kącikach. – Tam, gdzie będę mógł zatopić w tobie mojego kutasa i sprawić, by palce u stóp ci się podwinęły. –

Kurwa! Nikt nigdy nie był wobec mnie tak szczery. Jego słowa wywołują ciarki na moich plecach i po raz enty tej jednej nocy czuję się bardziej podniecona niż od lat.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 - Jego zakazany anioł | StoriesNook