SLOANE
Prześlizguję wzrokiem po liście, po czym podnoszę głowę, napotykając nazbyt radosne spojrzenie mamy. – Nie wierzę, że zrezygnowałam z lunchu z kolegami z pracy dla czegoś takiego.
Mama unosi brwi, a jej wyraz twarzy ciemnieje od dezaprobaty. – Spędzasz z nimi całe dnie. Ja proszę tylko o kilka godzin.
– Żeby przeanalizować jakąś beznadziejną listę? Mamo, nie obchodzą mnie te wasze przyjęcia






