HAYES
"Czyżby?" pytam, a z moich słów aż ocieka sceptycyzm.
"Tak". Przesuwa się na kanapie, a jego wyraz twarzy staje się nieco bardziej poważny. "Przyszedłem zapytać, czy rozważyłeś zatrudnienie Sloane."
Oto i ona, rozmowa, której tak bardzo się obawiałem. Tłumię jęk, ale nie potrafię ukryć tego, jak moje ciało napina się na dźwięk jej imienia.
"Martwię się o nią", kontynuuje Richard, pochylając






