– Dobrze, proszę pana.
Wreszcie naciskam klamkę i wchodzę do pokoju. W pomieszczeniu natychmiast zapada cisza. Podchodzę prosto do wolnego krzesła obok siwłosego mężczyzny, który, jak zakładam, jest przewodniczącym, i siadam na nim.
– Cóż, to dziwne. Słyszałem głosy, kiedy byłem za drzwiami, a teraz zapadła martwa cisza? Co się dzieje? – pytam starszego mężczyznę scenicznym szeptem.
Wydaje z siebi






