Rozdział 95.
Z perspektywy narratora.
Noga Hazel podkurczyła się od intensywności rozkoszy, ale jeszcze nie była zmęczona! Uwielbiała, gdy mówił, że z nią nie skończył.
– Na tyłek, mała – ciche polecenie, po którym natychmiast usiadła.
Jego dłoń zacisnęła się na jej nadgarstku i wyciągnął ją z łóżka.
– Klęknij.
Kolana Hazel spotkały się z podłogą w jednym gwałtownym ruchu.
– Dobra dziewczynk






