Rozdział 6.
Hazel wpatrywała się w niegrzecznie wyglądającego Axela, a jej serce waliło o żebra.
Chciała go powstrzymać – krzyknąć i kazać mu przestać. Ale. Nie mogła. Jej ciało tego chciało i wygięło się mocno w łuk, pragnąc go – pożądając tego, co zrobił jej ciału wczoraj.
Szare oczy Axela wpiły się w jej.
Jego dłonie znalazły jej uda od spodu i przesunął ją na krawędź marmurowego blatu.
Z kącików ust Hazel wymknęło się ciche westchnienie, a jej dłonie pospiesznie odnalazły zlew, kurczowo się go uczepiła – ich spojrzenia nie odrywały się od siebie.
Napięcie w powietrzu zgęstniało, a niezręczność zacisnęła na nim swój uścisk – ich serca biły w rytm oddechów.
Hazel ledwo mogła zebrać myśli. Czuła się uwięziona pod mgłą jego hipnotyzującego spojrzenia, które sprawiło, że po jej kręgosłupie przebiegł dreszcz.
– Po pierwsze. – Ciszę w powietrzu rozdarł głęboki, aksamitny głos Axela, który zadrżał w powietrzu.
– Ukarzę cię za to, że dziś rano zamknęłaś drzwi i uciekłaś ode mnie.
Oddech Hazel zamarł.
A gorąco ukłuło jej skórę. Gorące. Palące.
Widział ją. Kurwa mać!
– Po drugie, ukarzę cię za przyjście do klubu bez mojego pozwolenia.
Na dźwięk jego obietnic na jej ustach pojawił się miękki, niewinny dąsik, a jej żołądek zacisnął się w głębokim, zmysłowym węźle.
Mięsień w oddechu Axela drgnął, a on cmoknął językiem. Do diabła! Wyglądała cholernie niewinnie, wydymając w ten sposób usta, a on tak bardzo starał się jej nie zgiąć i nie wepchnąć całej swojej długości w jej ciepłą, ciasną dziurkę.
Ale on pragnął czegoś więcej niż tylko pieprzenia. Chciał tyle czasu, chciał robić wszystko z nią powoli – chciał, żeby jej ciało cieszyło się każdą formą gry wstępnej, bo kiedy w końcu zdecyduje się ją przelecieć, zamierzał wejść w rolę Dominującego i Uległej. Świat, w którym gra wstępna prawie nie istniała. Tylko seks. Brutalny. Twardy i odrobinę taki, jakiego, do cholery, zapragnął.
Ich oczy wciąż były mocno w siebie wpatrzone, i jednym gwałtownym ruchem jego dłoń musnęła czubek jej cipki i wbił swoje grube, długie palce w jej ciasną cipę.
Oddech Hazel urwał się.
Jej plecy wygięły się w łuk, gdy poczuła wtargnięcie jego palca.
– O, kurwa mać! – ryknęła jękiem, jej twarz wykrzywiła się, by przyzwyczaić się do bólu, który stopniowo zamieniał się w przyjemność.
– To za to, że uciekłaś ode mnie, córeczko. – Oblizał uwodzicielsko dolną wargę i wpatrywał się w jej różową, soczystą dziurkę.
Jego trzon pulsował niekontrolowanie w spodniach, gdy zerknął na jej różową dziurkę.
Żyła na jego pulsie napięła się. Jej dziurka była tak kusząca.
Wrócił do wpatrywania się w nią, jego palec wchodził i wychodził z jej cipki, podczas gdy drugi pieścił jej łechtaczkę.
– O Boże… och! – jęczała Hazel, jej plecy wyginały się w przyjemności, a palce u stóp podwijały.
Głowa odchyliła jej się do tyłu, gdy przyjemność prześlizgnęła się po jej żyłach, ale przerwał jej jego głęboki, aksamitny głos, wysyłając dreszcz wzdłuż kręgosłupa.
– Nawet się nie waż odwracać wzroku!
– Patrz mi prosto w oczy, córeczko, albo rozpieprzę ci łeb!
Hazel zadrżała pod dominacją, której mogłaby przysiąc, że nigdy nie lubiła. Posiadanie, które, jak sądziła, sprawiało, że jej żołądek zwijał się w węzły obrzydzenia. Ale oto była, i podobało jej się to. Chciała robić więcej rzeczy, które sprawią, że ją posiądzie.
Axel wsunął kolejny palec, co dało dwa, rozciągając jej ciasną ściankę. Zwiększył tempo palców, a jej dłonie drżały z przyjemności i od tego, jak długo musiała trzymać się zlewu.
Ugryzła dolną wargę, próbując powstrzymać jęki i stęknięcia, ale to nie zadziałało. On czarował ją od środka.
– Podoba ci się, jak cię palcuję? Czy wolisz, żebym zanurzył twarz między twoimi nogami? – kąciki jego ust wyciągnęły się w diabelskim uśmiechu, a ona krzyknęła z przyjemności.
Jego głos był siłą pomiędzy chrapliwym a ochrypłym, podczas gdy jego palce pieściły jej cipkę, aż jej kolana się ugięły.
– O mój Boże. – pisnęła Hazel, chwytając mocniej zlew i odrzucając głowę do tyłu.
– Patrz na mnie teraz – rozkazał Axel jednym, stanowczym głosem, a jego głębokie, szare oczy przeszywały jej piwno-zielone oczy.
Hazel przełknęła ślinę, wiedząc, że nie puści jej tak łatwo, że będzie ją torturował tą przyjemnością.
Gdy jego palce krążyły w jej ociekającym wnętrzu, poczuła to szczególne uczucie, to samo co wczoraj.
– O kurwa, tatusiu. Zaraz się posikam – krzyknęła, gdy jej ciało zadrżało, a biodra kołysały się w przód i w tył.
– Nawet się nie waż, nawet się nie waż tego robić, córeczko – jego chrapliwy i ochrypły głos zabrzmiał surowo, a jednak przeszedł ją od niego potężny dreszcz.
– O nie, tatusiu! Proszę! Wybacz córeczce – krzyknęła, czując, że jej orgazm jest na szczycie.
Axel uśmiechnął się, uwielbiając sposób, w jaki jej ciało drżało i trzęsło się pod jego uściskiem, ale nie chciał, żeby jeszcze doszła.
Hazel zamknęła oczy, zakrywając dłonią usta, jednocześnie mocno trzymając się zlewu, tym razem Axel zwiększył tempo palca, wbijając się gwałtownie w jej cipę, podczas gdy druga ręka pocierała wściekle czubek jej łechtaczki – jej krzyki wypełniały powietrze w czystej ekstazie.
Tym razem Axel nie miał dla niej litości, bo za każdym razem, gdy Hazel otwierała oczy, widziała jego intensywne spojrzenie, jakby studiował ją z wielkim zainteresowaniem.
Znowu poczuła to wrażenie, to oczekiwanie, i prawie nie mogła już tego znieść, nie mogła powstrzymać orgazmu, jak jej nakazał.
– Kurwa! Tatusiu, proszę, już dłużej nie wytrzymam! O Boże, ja… – Przerwała, krzycząc z przyjemności, gdy Axel wepchnął swój palec wskazujący głębiej, a całe jej ciało napięło się w odpowiedzi.
– Kurwa, tak, tatusiu… – jej słowa przeszły w jęk, gdy orgazm uderzył w nią z całą mocą, to było jak eksplozja, która z ogromną siłą przetoczyła się przez jej ciało. Nie mogła powstrzymać krzyku, który wydarł się z jej gardła, gdy doszła, tryskając wszędzie.
Jednym ruchem opuścił twarz do jej cipki i posiadł jej wargi sromowe, łapczywie spijając jej sok, podczas gdy ona ciężko oddychała.
Zapach jej cipki sprawił, że jego jądra drgnęły, a usta napełniły się śliną pożądania i żądzy.
Pochylił się i namiętnie pocałował ją w usta, żeby mogła poczuć swój własny smak. To był ich pierwszy pocałunek, a od niego jej cipka znów wytrysnęła, fale gorąca przepływały przez jej ciało w takiej przyjemności, jakiej nigdy nie doświadczyła od nikogo innego, nawet od swojego chłopaka.
Jego prawa dłoń powędrowała do jej cipki i mocno ją ścisnął, zanim się odsunął, obserwując drżący efekt, jaki jego działanie na niej wywarło.
– Powinnaś już iść, twoi przyjaciele mogą się martwić, ale nie uciekniesz mi. Dam ci nauczkę za to, że doszłaś bez mojego pozwolenia! – Bez słowa więcej, pochylił się i ugryzł ją w kark, czując, jak drży.
Rzucił jej parne spojrzenie i delikatnie oblizał usta, zanim wyszedł, zostawiając ją, by rozkoszowała się przyjemnością, którą jej przyniesie, kiedy w końcu zdecyduje się ją ukarać.
***********************************
Hazel wróciła do klubu.
Serce jej waliło.
Rozmazany makijaż.
– Co ci tak długo zeszło? – zapytał Armstrong, nie dzieląc zmartwionego wyrazu twarzy Tracy.
Uczucie winy przeszyło jej kręgosłup, gdy spojrzała na Armstronga – winna zdradzania go, podczas gdy on zawsze kochał ją tak delikatnie.
– Przepraszam, chłopaki, wiecie, że nie jestem do tego przyzwyczajona, musiałam coś załatwić, bo miałam okropne rozstrojenie żołądka.
To było jawne kłamstwo, które Armstrong mógł przejrzeć, ale zignorował to.
– Przepraszam, że na ciebie krzyknąłem, po prostu się martwiłem.
Przyciągnął ją w ramiona, a ona skinęła głową, kładąc ją na jego niezbyt umięśnionej piersi.
– Przykro mi, że masz rozstrój żołądka, Hazel. Powinnaś wracać do domu – z troską zasugerowała Tracy, a Hazel nie mogła być bardziej wdzięczna.
Naprawdę potrzebowała chwili wytchnienia od tego wszystkiego… całego tego poczucia winy, które ściskało jej serce tak mocno, jak okrutny uścisk śmierci.
– Tak, tak – pospiesznie wysunęła się z ramion Armstronga.
– Naprawdę byłabym wdzięczna, Tracy. Naprawdę myślę, że powinnam iść.
Armstrong wypuścił z frustracją powietrze. Dał jej kilka pocałunków, zanim wyszła, ale jego umysł wciąż go dręczył i wskazywał na sygnały wskazujące na jej zmianę, które starał się ignorować.
W domu.
– Ha! – wykrzyknęła Hazel, opadając na łóżko. Myśli o Axelu i jego magicznych dłoniach natychmiast zalały jej umysł.
Myśl o tym, jak sprowadzał fale gorąca w dół jej nóg wraz z wilgocią w jej cipce.
Westchnęła po raz kolejny, a jej umysł zaatakowała również myśl o Armstrongu. Przyjechała i zgodziła się na studia w Waszyngtonie, bo chciała być ze swoim chłopakiem, ale wszystko zdawało się drastycznie zmieniać. A jej ojciec? Co pomyśli jej ojciec, gdy dowie się, że pieprzyła się z jego najlepszym przyjacielem tylko dlatego, że jego ręka działała na nią magicznie – tym samym najlepszym przyjacielem, który miał ją chronić.
Gdy o tym myślała, jej rozważania nagle przerwał sygnał telefonu.
Serce Hazel zamarło, gdy chwyciła telefon i zobaczyła wiadomość od Axela.
– Przyjdź po swoje majtki, zanim posłużą za ręcznik do twarzy, córeczko






