languageJęzyk

Jego dom!

Autor: Aeliana Moreau 13 kwi 2026

W ŁÓŻKU JEJ TATUSIA.

Rozdział 2

Jazda z lotniska do domu Axela dłużyła się niemiłosiernie, światła miasta rozmywały się w pędzie, podczas gdy Hazel siedziała w milczeniu, a jej umysł gubił się w mieszaninie emocji. Kiedy w końcu wjechali na teren jego posiadłości, wstrzymała oddech.

Wysiadła z Land Cruisera Prado, gdy ochroniarz otworzył przed nią drzwi, a w chwili, gdy jej stopy dotknęły ziemi, podniosła wzrok na wspaniałą konstrukcję wznoszącą się przed nią.

Jej usta rozchyliły się lekko w zachwycie. Budynek górował nad nią niczym nowoczesny drapacz chmur, a jego gładkie szklane ściany lśniły na tle waszyngtońskiego nieba. Choć pochodziła z zamożnej rodziny, nie mogła powstrzymać się od podziwu dla architektonicznego arcydzieła, które miała przed oczami.

Głęboki wdech wypełnił jej płuca, gdy przyglądała się potężnemu systemowi ochrony otaczającemu posiadłość. Sama liczba strażników rozlokowanych wokół sprawiła, że w żołądku poczuła nieprzyjemny ucisk.

"Ten dom cię nie przeleci, mamuśko. Nie zniszcz jego szyb."

Głos Axela przebił się przez jej myśli, a jego drażniący ton wywołał w niej falę irytacji.

Prychnęła, przewracając oczami, zanim postanowiła zignorować jego dobór słów.

"Twój dom jest piękny" - przyznała, decydując się skupić na imponującym widoku.

"Czy to był komplement?" - zapytał z zadumą.

"Nazywaj to, jak chcesz, Axel. Jestem głodna." Przycisnęła dłoń do brzucha, jasno wyrażając swoje zdanie.

Na jego usta wpłynął cwaniacki uśmieszek. "Chyba nie zamieniłaś się z dnia na dzień w żarłoka, co? Bo nie dałbym sobie z takim rady."

"Możesz mnie wyrzucić, jeśli chcesz" - odparowała chłodno, a frustracja z niej aż kipiała. "Nawet nie chcę tu zostawać."

Axel zachichotał, niewzruszony jej postawą. "Wiesz dobrze, że twój tata woli, żebym to ja za każdym jebanym razem trzymał cię za talię, a nie jakiś inny facet." Puścił do niej oko, a ona westchnęła z irytacją.

Nienawidziła tego, że zawsze miał gotową odpowiedź, zupełnie jakby nic nie mogło wyprowadzić go z równowagi.

"Chodźmy" - ponaglił i oboje ruszyli w stronę wejścia.

Axel był najlepszym przyjacielem pana Marco od czasu, gdy ten na studiach stracił starszego brata. Mimo że Marco był znacznie starszy, przyjął Axela jak własnego brata, honorując więź, którą niegdyś dzielił z Alexem — zmarłym bratem Axela — zanim ten odszedł przedwcześnie z powodu nieznanej choroby.

"Winda będzie znacznie lepsza, mamuśko. Schody zmęczą twoje nogi" - zauważył Axel, wciskając przycisk piętra, na którym znajdował się jej pokój.

"Po co budować tak wysoko, skoro tylko ty tu mieszkasz?" - zapytała, krzyżując ramiona.

"I jeszcze kilku ochroniarzy" - poprawił ją, a jego zadowolony z siebie wyraz twarzy sprawił, że momentalnie zamknęła usta.

Przewróciła oczami, odmawiając dalszych obiekcji.

Kiedy weszli do windy, ciało Hazel zesztywniało. Przeszył ją dreszcz, a jej palce mocno zacisnęły się na materiale sukienki.

Znajomy strach chwycił ją za klatkę piersiową.

Zawsze nienawidziła wind — nienawidziła zamkniętych przestrzeni. Czuła, jakby ściany się zaciskały, a jej oddech stawał się coraz płytszy. Dłonie zrobiły się lepkie, wizja lekko zamazana, gdy ogarnął ją niepokój. Powinna była po prostu odmówić, ale nie. Była na to zbyt uparta.

Axel natychmiast zauważył zmianę. Jego oczy pociemniały, gdy dotarła do niego prawda.

"Kurwa" - zaklął pod nosem. Całkowicie zapomniał, że miała klaustrofobię.

Bez wahania sięgnął po nią, przyciągając ją do siebie w stanowczym, lecz pełnym pocieszenia uścisku.

Zesztywniała, próbując go odepchnąć, ale jego ramiona zacisnęły się wokół niej.

"Zostań tu, mamuśko" - mruknął, teraz o wiele łagodniejszym głosem.

Ostry wstrząs przebiegł przez jej żołądek na skutek ciepła jego dotyku; ciało zdradziło ją, gdy spłynęła na nią fala nieoczekiwanego ukojenia.

Jej policzek przylegał do jego twardej klatki piersiowej, a miarowy rytm jego serca dziwnie ją uspokajał. Jego dłoń zjechała niżej, spoczywając na krzywiźnie jej talii, palce dociskały ją lekko, jakby upewniając ją, że tu jest.

Hazel zawahaniem podniosła wzrok, a oddech uwiązł jej w gardle, gdy napotkała jego ciemne oczy wpatrzone w nią z góry. Jego twarz była nieodgadniona, ale napięcie w szczęce i błysk czegoś niewypowiedzianego w jego spojrzeniu sprawiły, że jej puls przyspieszył.

Spróbowała ponownie się odsunąć, lecz jego uścisk pozostał stanowczy.

"Jestem tu, mamuśko" - wyszeptał w jej włosy, a jego głęboki głos posłał nieznane dotąd gorąco pulsujące w jej żyłach.

Przełknęła ciężko ślinę.

Po raz pierwszy Hazel poczuła coś, czego nie potrafiła wyjaśnić. Pocieszenie, którego się nie spodziewała. Ciepło, którego nigdy nie przypisałaby do niego — mężczyzny, którego, jak wmawiała samej sobie, nie znosiła.

Owszem, zawsze był blisko, był obecny w jej życiu jako najlepszy przyjaciel ojca, ale tak naprawdę nigdy go nie zauważała. Był idolem, kimś, za kim uganiały się kobiety — czymś, co zawsze wydawało jej się niesmaczne.

Wolała mężczyzn, którzy nie byli ciągle w centrum uwagi. Axel był jej całkowitym przeciwieństwem. Był ikoną, dyrektorem generalnym światowej sławy firmy modowej, z kobietami rzucającymi mu się do stóp.

Jazda windą trwała zbyt długo.

Axel wypuścił powietrze, poruszając się niespokojnie. Nienawidził sposobu, w jaki tak idealnie do niego pasowała, nienawidził tego, jak jej zapach wypełniał jego płuca, a najbardziej ze wszystkiego nienawidził tego, jak jego własne ciało reagowało na ciepło jej dotyku.

To był zaledwie jej pierwszy dzień, a sprawy już spychały ich na niebezpieczne terytorium.

Mając jej ciało tak blisko, czując, jak jej krągłości przywierają do niego, nie był pewien, jak długo zdoła oprzeć się pokusie dotykania jej.

W końcu drzwi windy rozsunęły się i oboje jednocześnie wypuścili oddech.

Axel uwolnił ją, a Hazel natychmiast wyszła, praktycznie uciekając przed duszącym napięciem, które między nimi narosło.

Niski śmiech wydobył się z jego klatki piersiowej, gdy ruszył za nią.

Szli w milczeniu przez kilka chwil, po czym zatrzymali się przed pięknie zaprojektowanymi drzwiami.

"To będzie twój pokój, mamuśko" - oznajmił gładko.

"Hazel. Mam na imię Hazel" - poprawiła go z irytacją i piorunującym spojrzeniem.

Axel prychnął, a uśmieszek zatańczył w kąciku jego ust.

"Czy to nie brzmi dziwnie? Nazywanie cię Hazel? To tak, jakbym wywoływał własne imię. Zastanawiam się, dlaczego wszystko musiało być aż tak podobne."

Zignorowała jego zaczepkę i otworzyła drzwi.

Ale w momencie, gdy jej oczy spoczęły na pokoju przed nią, zamarła.

W gardle urosła jej gula, wizja lekko się zamała, gdy uderzyła w nią przytłaczająca fala emocji.

Pokój był identyczny z tym, który zostawiła w Teksasie. A Axel przeszedł samego siebie, by urządzić go w dokładnie takiej samej formie od momentu, gdy tylko dowiedział się o jej przyjeździe.

"Jak to zrobiłeś?" Jej głos był ledwie szeptem, oczy lśniły od niewylanych łez.

Znajomość tej przestrzeni szarpnęła czymś głęboko w jej wnętrzu. Opłakiwała utratę starego pokoju, ale teraz, stojąc tutaj, poczuła poczucie bezpieczeństwa, którego się nie spodziewała.

Axel oparł się o futrynę drzwi, obserwując jej reakcję spokojnymi, bacznymi oczami.

"Zapłacisz mi, jeśli ci powiem?" - zapytał ze spokojem w głosie.

Prychnęła, kręcąc głową.

"Jesteś niemożliwy."

Axel po prostu posłał jej cwaniacki uśmieszek i wszedł do pokoju powolnymi, zdecydowanymi krokami.

Hazel odwróciła się, a jej serce zacisnęło się, gdy jej spojrzenie spoczęło na portrecie, który ceniła najbardziej — idealnie umieszczonym, dokładnie tak, jak w jej starym pokoju.

Drżąco wypuściła powietrze.

"Dziękuję, Axel" - wyszeptała ze szczerością w głosie.

Błysk czegoś nieodgadnionego przemknął przez jego oczy, zanim lekko kiwnął głową.

"Odśwież się i zejdź na dół. Każę pokojówkom przygotować twoje ulubione jedzenie."

Jej usta lekko się rozchyliły z powodu jego troskliwości.

"Dziękuję" - wyszeptała raz jeszcze, tym razem ciszej.

Axel wpatrywał się w nią przez dłuższą chwilę, po czym odwrócił się i odszedł, zostawiając ją samą, by chłonęła znajomą atmosferę swojej nowej przestrzeni.

Po raz pierwszy od przyjazdu poczuła coś nieoczekiwanego — poczuła się jak w domu.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki