GENEVIEVE
Cisza napierała na mnie jak ciężar, którego nie mogłam znieść.
W pokoju wcale nie było cicho – nie do końca. Maszyny buczały, kardiomonitor pikał w rytm mojego pulsu, a gdzieś za drzwiami słyszałam stłumione głosy pielęgniarek. Ale w tych ścianach, w moim wnętrzu, panował bezruch. Ciężki, przerażający bezruch.
Moje palce zacisnęły się na prześcieradle. "Co się stało z Isabellą?"
Nikt się






