GENEVIEVE
Maszyny buczały, miarowe i okrutne. Bip. Bip. Bip. Każdy dźwięk był przypomnieniem, że Alistair wciąż żył – wciąż był tu uwiązany, wciąż należał do mnie. Ale Boże, wyglądał zbyt nieruchomo, zbyt blado, jakby jego siłę wyżłobiły sterylne białe prześcieradła i rurki, które wiły się wokół niego niczym kajdany.
Ścisnęłam jego dłoń mocniej, przyciskając usta do jego knykci. Były chłodne,






