Kubek Rachel roztrzaskał się o podłogę. Wstała gwałtownie. Jej usta były blade.
– Co... Czyje to były paznokcie? – zapytała.
Rachel wydawała się stracić nad sobą kontrolę po zadaniu tego pytania. Zrzuciła kurtkę i szaleńczo wybiegła na zewnątrz.
Była o mnie przerażona, obawiając się, że nie żyję. Albo, co gorsza, że wciąż żyję i cierpię.
Rozłożyłam szeroko ramiona i krzyczałam, próbując ją powstrz






