„Powinniśmy już iść” – powiedział Ewan po dopełnieniu formalności związanych z wypisem.
„Idźcie przodem. Wychodzę dopiero jutro. Zion powinien po mnie przyjechać” – Rachel przywołała mnie gestem i przytuliła. „Odpocznij po powrocie do domu. I nie martw się za bardzo”.
Skinęłam głową, zdrętwiała podążając za Stevenem.
Zauważając mój niepokój, Steven szepnął: „Wyniki badań genetycznych Rachel wyszły






