To był wilczarz, który przypominał Georgiego bardziej niż Stevie. Prawdopodobnie również był klonem Georgiego.
Pies rzucił się na mnie i powalił mnie na ziemię. Jego oczy wyglądały na wygłodniałe. Sprawiał wrażenie, jakby pragnął jedynie rozedrzeć wszystko na strzępy i pochłonąć.
Otworzył pysk i chciał mnie ugryźć.
– Georgie! – zawołałam instynktownie.
Pies uspokoił się, porzucając swoje szaleńcze






