Odpowiedziałam beznamiętnie i oparłam się o framugę drzwi. "Myślisz, że w to uwierzę?"
Irytowana moim nastawieniem, Nancy prychnęła. "Domyślam się, że nie uwierzysz, dopóki sama nie zobaczysz."
Kąciki jej ust uniosły się, gdy znów przemówiła: "Zapomniałam ci powiedzieć, że Stephanie, którą tam wysłałam, nie jest tylko zoptymalizowana genetycznie. Jej organizm jest również niezwykle podatny na zajś






