Mężczyzna na zewnątrz płakał, błagając, by wpuszczono go do środka.
Właśnie wtedy usłyszałam kroki. Ktoś zbliżał się w naszym kierunku, śmiejąc się. "Znalazłem jednego… Wygląda na to, że ktoś się wymknął".
Banda ludzi zebrała się i ruszyła w tę stronę. Wyglądali jak banda chuliganów. Niektórzy trzymali w dłoniach kije golfowe, inni metalowe pręty.
Mężczyzna pod moimi drzwiami szlochał ze strachu.






