Znajoma sylwetka stała w świetle na końcu korytarza. To był Ewan – kamerdyner rodziny Lincolnów i przybrany ojciec Joela. Był jednym z najbardziej zaufanych ludzi Stevena.
Jego twarz była ponura. Marszcząc brwi, posłał mi spojrzenie, po czym dał znak ludziom stojącym za nim. – Brać ich.
Joel wpatrywał się w niego z równie zszokowanym wyrazem twarzy. – Tato?
Ewan go zignorował. Kiedy na niego patrz






