„Uważaj, jak idziesz”. Idąc, miałam wrażenie, że Rachel nie jest tu ze mną duchem. Prawie znów wpadła na filar.
Instynktownie wyciągnęłam rękę, by chwycić ją za nadgarstek i pociągnąć do wewnątrz. „Idź po wewnętrznej”.
Rachel przez chwilę była oszołomiona. Być może dostrzegła we mnie cząstkę Stephanie.
„Kim ty jesteś…” – wyszeptała w końcu po chwili.
Zaśmiałam się cicho i powiedziałam: „Ona nigdy






