Martin skrzywił się pogardliwie, wstał i wyszedł. Jego spojrzenie niosło ze sobą silne ostrzeżenie.
Dokładnie wiedziałam, o czym myślał. Jeśli stracę dziecko... jeśli Steven zginie, to on stanie się prawowitym spadkobiercą Grupy Lincoln.
– Młoda damo, lepiej dobrze opiekuj się dzieckiem w swoim brzuchu – rzucił żartobliwie Alan.
Zbliżył się do mnie, mrużąc oczy i taksując mnie wzrokiem. – Prawdziw






