Cassidy
W KOLEJNĄ SOBOTĘ obudził mnie dźwięk śmiechu Mavericka i Cartera. Nie widziałam Cartera w środę ani w czwartek, nasze harmonogramy były zbyt zwariowane, ale przyszedł wczoraj wieczorem i został, i dość szybko uświadomiłam sobie, że mogłabym na poważnie przyzwyczaić się do tego dźwięku każdego ranka. Po naszym niezwykle domowym śniadaniu, Carter sprzątnął blat, a ja załadowałam zmywarkę






